Dwa etaty

1laptop-devices-wooden-desk

Praca z domu. Bardzo wdzięczna sprawa. Tak mówią.

Siedzisz w kapciach przed laptopem. Zero makijażu, zero koszul i obcisłych rajstop wrzynających się w brzuch.

Zero korków w drodze do pracy, robót drogowych i smrodu płynącego z rur wydechowych.

Zero spoconych pach w tramwajach i zero złotych wydanych na paliwo.

No same plusy.

Luzik.

I tak siedzisz sobie w domu przed laptopem. Piszesz, klikasz. Twój wzrok skupia się na pustym garnku stojącym na kuchence gazowej. Wiesz, że jeszcze dziś musisz go wypełnić, bynajmniej nie wodą z kranu.

Klikasz i patrzysz na pełen zlew i zmywarkę, która błaga, aby ją opróżnić.

Klikasz i czujesz okruchy pod nogami, wiesz że to Twoja działka i wypadałoby zaprzyjaźnić się z odkurzaczem.

Klikasz i wiesz, że z kosza na brudną bieliznę wysypuje się od trzech dni.

W końcu „siedzisz w domu”, więc bez jaj – masz luz! Do dzieła!

Piszesz do koleżanki z pracy na Skajpaju udając, że jesteś w biurze. Przecież ona w biurze za granicą nie musi wiedzieć, że masz na sobie dwie różne skarpety, fryzurę na cebulę i wygląd Zombie bez makijażu.

Pika mail, skrzypi Skype, a Ty odcinasz końcówki od brukselek na obiad. Odpisujesz brudnymi rękoma, bo pozory to podstawa. Teraz szybko odkurzasz i ogarniasz poranne zabawki w salonie. Znowu jedna kolumna w tabelce pchnięta do przodu. Muszisz przecież do jutra skończyć ten raport. Obierasz ziemniaki, dzwoni telefon. Odbierasz rękoma w piachu. To jakiś kurier, cło, cholera wie co. Mówisz, co wiesz, sprawa załatwiona. Pchnięte, odhaczone. Zupa lekko kipi na gazie, skręcasz korki, sytuacja opanowana.

Pieczesz dwie pieczenie na jednym ogniu i mimo, że robisz więcej niż zrobiłabyś w biurze, to wszystkim wydaje się że „siedzisz w domu”. No bo co można robić w domu? Hej, no?

No odpoczywać, a co?

Ponosi Cię nerw, bo czas leci, a robota nie topnieje, ale z biegiem minut i godzin rozciągasz dobę i wszystko udaje się poukładać kosztem Twojego stresu i lekkiego drżenia rąk, aby wszystko dopiąć. Skręty w brzuchu – to nic takiego, już z nimi umiesz żyć, wiesz że to reakcja na niedoczas.

Kiedy już zaspokoiłaś wszelkie potrzeby swojej rodziny, wiesz że nie umrze z głodu i brudu. Wiesz, że na jutro dzieci mają wyprane dresy do przedszkola, a piasek z przedpokoju jest zjedzony przez odkurzacz.

Kiedy już świeży chleb leży w szafce i wszelkie pytania zza ekranu komputera zostały odpowiedziane, a lista „to do” się pomniejszyła.

Kiedy czujesz, że wychodzisz na prostą, a Twoja herbata jest zimna jak lód, bo od rana jej nie wypiłaś dzwoni mąż Twój jedyny.

Rozumiejący, współczujący. Kochany i wrażliwy.

I pyta:

– Jak tam leniuchowanie? Kawusię popijasz sobie i odpoczywasz?

I teraz myślisz sobie, że masz kilka wyjść. Co mu powiedzieć. Jak zareagować.

Po pierwsze możesz go udusić.

Za duża strata.

Szukaj dalej.

Po drugie możesz pokłócić się na śmierć i życie używając argumentów co on wie o życiu, na koniec wybuchnąć płaczem, że już masz dość, rzucasz to wszystko i wyjeżdżasz do Australii.

Nie da rady, boisz się latać samolotem.

Szukaj dalej.

Po trzecie możesz przemilczeć, ugryźć się w język, włączyć ekspres, poczuć zapach kawy.

Przecież zaraz do domu wpadną dzieci przywiezione przez Ciebie z przedszkola. Narobią bałaganu. Wypełnią dom radością i krzykiem.

To Twoje życie.

Jest dobrze!

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Dwa etaty

  1. Izabela

    Boże jak dobrze to znam. Powiem więcej jeszcze nie tak dawno, mówiłaś do mnie „Iza ty masz super , możesz pracować w domu…..” Potwierdza się po raz kolejny stara prawda, wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. I tylko czasem zastanawiam się na jak długo starczy mi sił, zdrowia, nerwów, czy jeszcze długo będę potrafiła działać jak cyborg…….
    Pozdrawiam i życzę wytrwałości, bo przed tobą jeszcze długa droga.

    Polubienie

  2. bewa

    Mam wrażenie lub pewność znajomego scenariusza,który trwa od co najmniej Seneki. Milion srok za ogon i w jednej sekundzie. Im świat bogaciej poddany wszelakim mechanizmom,tym nie mniej lecz więcej wykonujemy pracy,bo środki uaktywniają wyobraźnię (mam czym,to spróbuję jeszcze….itd.)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s