Kierownica – to ja!

SONY DSC

Początek tygodnia.

Poranek.

Laptop, torebka, klucze i w drogę. Jadę do pracy. W radiu same gnioty, nic mi nie podchodzi, skaczę ze stacji na stację. Grrr.

Myślę o katarze dzieci, o obiedzie, o sprawach, które muszę dziś załatwić, o mailach, które muszę dziś napisać. Układam plan dnia w głowie, nie mam czasu na zapisywanie go w kalendarzu, a powinnam!

Modlę się, żeby ładowarka do komputera była w torbie, w przeciwnym razie jestem ugotowana.

Dzięki Bogu nie ma korka, tylko to trzyma moje nerwy na wodzy i oszczędza czas. Dojeżdżam do biurowca. Mmm. Już myślę o kawie, którą zaraz zaparzę.

Jestem na placu przy biurze.

Kołuję.

Żeby wjechać na parking podziemny muszę przyłożyć kartę magnetyczną do słupka przy wjeździe. Zatrzymuję się przed nim. Mam go po swojej lewej stronie.

Bzzzz. Otwieram okno.

Przede mną sznur ludzi. Przechodzą ocierając się o maskę samochodu. Ich chodnik przecina wjazd do garażu. Przyjazd tramwaju czy pociągu powoduje, że ciągiem idzie tamtędy sporo osób. Jedna przy drugiej. Wszyscy wbici w kurtki, opatuleni kominami. Już zimno!

Spoglądam na siedzenie pasażera. Leży na nim karta, która otwiera garaż. Przyczepiona jest do niej jakaś reklamowa smycz.

Chwytam z impetem lewą ręką smycz przeciągając ją sobie nad głową. Chcę wyciągnąć rękę przez okno i otworzyć kartą bramę. Za mną stoi już jakiś samochód, co dodaje moim ruchom szybkości. Nie lubię tworzyć korków.

Przede mną wciąż sznur korpo-pracowników.

Nie wiem jakim cudem, ale jednak – kiedy przeciągam smycz z lewa na prawo wystawiając kartę przez okno smycz zahacza o drążek przy kierownicy. Ten po jej prawej stronie!

Jezus Maria!

Zaczynam psikać jak szalona spryskiwaczem o zapachu moreli czy arbuza po szybie i ludziach tuż przed samochodem. Nie mogąc pojąć co się dzieje, paraliżuje mnie. Wycieraczki zaczynają wachlować jak szalone jeszcze bardziej rozbryzgując śmierdzącą ciecz.

Dlaczego???

Pryskam po okolicy uzyskując jednocześnie lśniącą szybę. Niestety! Widać przez nią kto siedzi za kierownicą!

Ludzie odskakują na boki, patrzą na mnie z pogardą, kręcą głową z niezadowolenia. Właśnie pokryłam ich warstwą płynu. Będą pachnieć jakby przed chwilą spryskali się odświeżaczem do toalety. Super!

Skumałam co zrobiłam i odplątałam smycz z dźwigni wycieraczek.

Matko! Czy to musi zawsze zdarzać się mi???

Czuję, że płonę.

Ze wstydu.

Chciałabym zapaść się pod ziemię.

Chciałabym, aby mnie tam nie było.

Chciałabym założyć worek na głowę.

A jednak siedzę tu i jestem jedzona spojrzeniami ludzi. W tym miejscu już nie znajdę koleżanki „do kawy”. Już mnie tu znają. Mój samochód będzie zmorą przechodniów.

To ta co psika ludzi spryskiwaczem.

To ta z rejestracją spod Warszawy, jeszcze nie opanowała przycisków w samochodzie.

To ta królowa dróg.

Nie będę się sprzeczać.

Królowa podobno jest tylko jedna.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Kierownica – to ja!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s