Kobiety

111prince-5

Obserwuję je uważnie.

Kiedy robią zakupy, kiedy idą do pracy. Kiedy dźwigają ciążowe brzuchy.

Kiedy wychodzą z pociągu i wchodzą do piekarni po bułki na kolację dla swojej rodziny.

Kiedy przed bramą rynku siedzą na małym taboreciku i sprzedają wyhodowane przez siebie trzy pęczki pietruszki.

Kobiety.

Nie wiedzą tego, ale ja wiem.

Są wyjątkowe.

Te, które płaczą na reklamie kaszki dla dzieci.

Te, które robią na drutach i na kolanach ścierają podłogę.

Te, które znają każdą rysę na ścianie w swoim domu. Te, które karmią rodzinę.

Te, które rodzą w boleściach dzieci.

Te, które kochają zwierzęta.

Te, które się śmieją, płaczą, nie śpią od nadmiaru emocji.

Te, które wieczorami prasują i czytają książki na dobranoc swoim dzieciom. Przytulają. Planują kolejny dzień. Składają klocki i gotują obiad „na jutro”.

Wszystkie.

A następnego dnia malują paznokcie, wklepują korektor pod lekko zsiniałe już oczy i udając jakby nigdy nic, odprowadzają swoje dzieci do szkół, przedszkoli, całują i idą do swoich prac.

Sprzedają

Szyją

Uczą

Nadzorują

Leczą

Rozmawiają

Klikają

Liczą

I potem wracają.

Karmią

Przytulają

Pocieszają

Odrabiają nie swoje lekcje

Zmieniają pościel

Obierają marchewkę

 

Nie wiedzą o tym, ale ja wiem.

Są wyjątkowe.

To one znają rozmiar buta swoich dzieci. One wiedzą, że jutro ich dziecko ma klasówkę z matmy. One wiedzą, że w domu kończy się pasta do zębów.

To one walczą, aby mieć rodzinę trując się kolejnym zastrzykiem w brzuch.

To one przemycają kaszę jaglaną i buraki w jedzeniu dla dzieci.

To one znają termin wywozu śmieci.

Zmęczone czasem nieludzko. Z ilością snu niewystarczającą na normalne egzystowanie.

A jednak. Uśmiechają się i robią swoje.

Są piękne. Czasem wysportowane.

Czasem mają spracowane ręce. Wysuszone i popękane.

Czasem siwe włosy. Często pofarbowane. Zadbane.

Czasem pomarszczoną skórę. Od ilości lat lub zmartwień.

I wciąż są niesamowite.

Mają czas, żeby rano, w tornadzie codziennych zdarzeń, zrobić makijaż i ułożyć włosy. Zapytać czy ich dziecko nie zapomniało książki do Anglika i czy wsadziło podkoszulkę w spodnie. Żeby go nie zawiało.

Czasem nie mają siły i męczą je różne słabości. Płaczą w poduszkę, albo w słuchawkę. Ale przecież wiedzą, że muszą dać radę.

I dają.

To przecież one, obudzone nocą wiedzą ile leku przeciwbólowego dać dziecku.

To one uśmiechają się do mnie mijając mnie na ulicy.

Mają błyszczące oczy. Czasem od płaczu.

Ich mózgi jak komputery rejestrują rzeczywistość i układają w całość plan dnia.

Godzina po godzinie, minuta po minucie.

Uwielbiam na nie patrzeć.

Obserwuję z podziwem. Nie mówiąc nic.

Szanuję ich pasje. Ich zjedzoną z ust pomadkę.

Ich ręce i ich ciała, inkubatory ludzkości.

Ich radość czasem przez łzy i niespożytą ilość miłości, którą muszą obdarzyć rodzinę.

Ich pracowitość. Ich mądrość.

Są niesamowite i wielkie, choć w pośpiechu codzienności o tym zapominają.

 

Kobiety.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Kobiety

  1. bewa

    Bezpowrotnie minęła epoka potulnej kobiety.Rozpoznawać rzeczy mało ważne,wyznaczać cele i żyć pozytywnie,leżą w naturze, zwanej….. przetrwanie.Poza tym wrażliwość i możliwości intelektualne,nie umniejszyły ogromu pracy,ale zdecydowanie wzmocniły świadomość pozycji społecznej.Bardzo mocno gratuluję umiejętności ciepłego,rozumnego spojrzenia.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s