Smaki dzieciństwa

244H (1)

W bieganinie dnia codziennego zapomniałam, że wstawiłam na gaz ziemniaki. Przypomniały mi o sobie zapachem lekkiej spalenizny sączącej się z kuchni. Zaczęłam gnać jak szalona do kuchenki, jednak już przez szklaną pokrywkę wiedziałam, że towar jest do wyrzucenia.

Garnek po bokach zdecydowanie czarny, a dolna cześć ziemniaka zarumieniona na bursztynowy kolor.

– Cholera jasna! – wycedziłam przez zaciśnięte zęby, zła na siebie, że jestem 25 minut w plecy.

Zestawiłam ziemniaki z gazu, otworzyłam śmietnik, podniosłam pokrywkę i … zatrzymałam się.

Poczułam właśnie zapach swojego dzieciństwa.

Brzmi śmiesznie? 🙂 Nie, nie, to nie tak, że moja mama zawsze przypalała ziemniaki, to nie to 😉

Zapach podpalonych ziemniaków to zapach domu mojej Babci, która ugotowane już ziemniaki kładła na wierzchu kuchni węglowej. Przechodziły one zapachem drewna i węgla. Ich skórka się napinała, lekko brązowiała. W środku były miękkie, a na zewnątrz chrupiące. Zawsze były ciut za słone, ale właśnie dla mnie – idealne.

Uwielbiałam ten smak.

Teraz ten moment mi o nim przypomniał. Przypomniał mi dzieciństwo, wyrwał mnie z mojej codzienności i przeniósł do tego małego mieszkania na poddaszu, ze stromymi schodami, z toaletą na korytarzu i widokiem na wysoki komin browaru.

Przeniósł mnie lata wstecz do korzeni, które tworzyły mój światopogląd. Do osób, które tworzyły moje dzieciństwo. Przeniósł mnie do Babci, która krzątała się po kuchni, do Dziadka, który parzył sobie czwartą tego dnia kawę „sypankę”, zbierając cięgi za swoje nałogi od Babci.

Przeniósł mnie do radości i beztroski.

Stojąc nad śmietnikiem zaciągnęłam się zapachem podpalonych ziemniaków.

Usiadłam myślami w kuchni Babci, na kwadratowym taborecie owleczonym materiałem na gumce, pod którym była wykrojona gąbka i zaczęłam smakować dzieciństwo.

Jedząc ziemniak po ziemniaku znowu poczułam się małą dziewczynką.

Wspaniały czas, wspaniałe wspomnienia, wspaniali ludzie.

Dziś moja córka pyta mnie:

– Mamo, kiedy pojedziemy do Babci?

– Mmm, za trzy dni – odpowiadam licząc w myślach „do niedzieli”.

– A co będzie na obiad? – pyta i jakby głodna czeka na odpowiedź.

– Nie wiem, musiałabyś się zapytać Babci. Nie wiem co planuje ugotować. – odpowiadam

– Może marchewkę z groszkiem? – wykrzykuje mój syn

– Tak, chcemy marchewkę z groszkiem! – wtóruje mu siostra.

Uśmiecham się.

Oni jeszcze nie wiedzą, ale ja już wiem, że te smaki pozostaną w ich wspomnieniach na zawsze…

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Smaki dzieciństwa

  1. A nikt mi nie wierzy, że pamiętam smak i zapach rosołu mojej babci… bo wspomnienie jest z czasów kiedy miałam z 4 lata… Aż mi się łezka w oku zakręciła z tęsknoty za tą kochaną starą kobietą robiącą najlepszą czerwoną kapustę na świecie… i rosół… i pączki. O mamo, co ja bym dała za pączki mojej babci….

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s