Zimowy jęzor

tongue-822441_1920

Moje dzieci w minionym roku sporo chorowały, szczególnie na przełomie listopada i grudnia.

Katary, niekończące się kaszle trzymały się ich do stycznia. Noce przerywane duszącym chechłaniem oraz skokami temperatury. I masa innych…

Staram się dmuchać na zimne, ostrzegać przez gadaniem na mrozie. Wciskać podkoszulek w spodnie. Naciągać czapkę na zatoki. Prosić, aby spodnie były wsadzone w kozaki – bo przecież zawieje nóżkę…

I tak każdego dnia kiedy to powtarzam, oni mówią „Wiemy, wiemy” i mi się serio wydaje że oni wiedzą.

Rano upominają się kiedy zapomnę o „syropie, żeby być zdrowym” patrz: tranie.

I serio wydawało mi się, że świadomi są tego o co ich proszę.

O ja głupia. O ja naiwna. O ja matka.

Odbieram dzieci z przedszkola. Na dworze mróz, prószy śnieg.

– Mamo dziś nałożyłam rękawiczki i Pani mi pomogła wsadzić podkoszulkę w spodnie – mówi córka

– Mamo, a ja sam nałożyłem czapkę i rajtuzy pod dresy – chwali się syn

– Jejku, wspaniale, o wszystkim pamiętaliście, jestem z Was dumna – mówię  i serce mi rośnie – Wiecie też, że na mrozie nie można za dużo krzyczeć i mówić? – upewniam się

– Taaak, taaak – potakują lekko znudzeni

– Mamo, a wiesz że śnieg jest mokry – pada pytanie

– No tak, wiem – odpowiadam na szybko

– Bo jak dziś byliśmy na dworze, to ja nie rozmawiałam, ale sprawdzałam właśnie jaki ten śnieg jest mokry – mówi córka

– Tak, ja też sprawdzałem – potwierdza syn

– A jak to sprawdzaliście? – pytam zdziwiona

– No po prostu na spacerze cały czas szliśmy o tak i śnieg spadał nam na język, wiesz? – otwierają szeroko buzie, wywalają jęzory na wierzch i pokazują mi jak to super jest, kiedy płatki śniegu spadają prosto do buzi.

Patrzę na nich i moje poczucie misji tłumaczenia kwestii noszenia czapek, unikania zapalenia zatok, walki z ropnymi gilami trwającymi 23 dni, a nie 7 jak to zwykły mawiać nasze babcie –  właśnie pada w gruzach.

– I mówicie, że nie rozmawialiście na dworze tak? – dopytuję

– No nie, bo jak mieliśmy otwarte buzie, to się już nie dało – odpowiada córka

– Tak, to się już nie dało – potwierdza pewnie i spokojnie syn i wywala jęzor na wierzch…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s