Czas!

fair-540127_1920

 

Tak właśnie bywa.

Mając dzieci – masz ich w pakiecie z chorobami. I nas również teraz to dopadło. Jesteśmy zakotwiczeni w domu z ostrym zapaleniem ucha na najbliższe 10 dni, oby tylko…

Mąż w pracy, ja w domu. Mąż w pracy, ja w domu.

Przyszła pora na zamianę.

Mąż zostaje z dziećmi…

Urządziłam sobie pobudkę o stałej porze, toaleta, makijaż, wkładam na siebie ubrania, które wcześniej zaplanowałam, że włożę – to oszczędza czas podczas trzech prób przebierania się – tak już mam. W domu cisza, wszyscy śpią. Nikt nie zadaje dodatkowych pytań kiedy myję zęby – czuję komfort. Łazienka jest moja.

Wchodzę do kuchni. Lekka szarówka. Słyszę jak bzyczy lodówka. Zdaję sobie sprawę, że nie słyszałam tego dźwięku od dawna. Dlaczego?

Zrobiłam sobie wodę z miodem. Piję ją oparta o blat kuchenny. Myślę. Dobra, zrobię sobie kanapkę. Jem kanapkę. Pakuję torebkę. Czuję spokój.

Jeszcze buziaki dzieciom przez sen, „narka” do męża, który zdołał się wybudzić i w drogę. Na ulicy jakoś dziś puściej. Wpadam do biura, rozgrzewam ekspres do kawy.Wycieram blat kuchenny. Dla siebie. Lubię jak jest czysty.

Siadam przed komputerem, patrzę na zegarek. Jestem w pracy 35 minut przed czasem, a około 60 minut przed resztą brygady. Szok… Gdzie popełniłam błąd? Przecież robiłam to, co zawsze, wstałam tak jak zawsze, jechałam tak jak zawsze. Nawet zdążyłam zjeść kanapkę na śniadanie. A jednak…

Chyba wiem…

Wstałam i nikt nie kłócił się ze mną o kolor bluzki do przedszkola. Nikt nie negocjował grubości skarpet. Nie musiałam trzy razy nikogo wołać, aby przyszedł i umył zęby. Nie pomagałam nikomu się ubrać, mając umalowane do połowy jedno oko, pozostawiając na pastwę wysuszenia rozkręcony tusz do rzęs.

Wreszcie nikogo nie musiałam namawiać do śniadania, nie musiałam przyganiać do stołu, prosić, aby wypił łyk ciepłej herbaty. Nie musiałam nikogo przebierać po śniadaniu, bo się właśnie zalał łykiem tej herbaty, co go jednak namówiłam, żeby się napił.

Nie musiałam rozdzielać kłócących się o to, kto dziś zedrze kartkę z kalendarza. Nie musiałam negocjować czy dziś twarożek będzie zjedzony łyżeczką czy widelczykiem. Nie musiałam tłumaczyć się dlaczego pokroiłam za cienko  czy za grubo szczypiorek i dlaczego nikt wczoraj nie kupił pasztetu i jakim prawem są twarde bułki, a nie złocisty chleb.

Nie musiałam nic takiego robić.

Nie musiałam siedem razy pytać czy jeszcze chcą siku przed wyjściem z domu, bo później po krzakach w drodze się nie da. I nie zakładałam nikomu czapek, szalików, kozaków, rękawiczek, kurtek. Nie zabierałam dodatkowej pary rękawic do przedszkola oraz ciepłych rajstop pod spodnie na wypadek długiego spaceru w przedszkolu podczas mrozu.

Nie musiałam tłumaczyć, że nie wolno za dużo gadać na dworze, bo jest mróz minus sześć i ostrzegać przed śliską werandą.

Nie musiałam po drodze liczyć latarni, wypatrywać pociągów na wiadukcie i wysłuchiwać kłótni kto ma ładniejszy znaczek na szafce przedszkolnej.

Nie wiozłam nikogo do przedszkola, nie nachylałam się cztery razy w samochodzie, żeby zapiąć pasy, odpiąć pasy, zapiąć pasy, odpiąć pasy. Nie rozbierałam, nie całowałam, nie przytulałam i nie mówiłam, że po podwieczorku będę. Nie machałam, nie wygłupiałam się przez szybę przedszkola. Nie martwiłam, że znowu się spóźnię.

Nie spieszyłam się, nie spociłam się, nie wkurzyłam się dziewięć razy, nie zapomniałam zegarka i nawet zrobiłam sobie koktajl pomarańczowo-bananowy do pracy.

Dotarłam do pracy bez zwichrzonej fryzury i podeptanych butów. Dotarłam bez rollercoastera w głowie i bez szybkiego, krótkiego oddechu.

I niech mi teraz powie ktoś, kto nie ma dzieci, że rano nie ma czasu, że się spieszy i nie ma szans na śniadanie.

I niech mi ktoś powie, że zawsze jest w niedoczasie, bo to bo tamto, bo siamto.

I niech mi powie, że jest zaganiany i zakręcony porannym natłokiem zdarzeń, to go szczerze, bez zażenowania, po prostu i po ludzku wyśmieję!

Czy było mi fajnie?

Tak, było!

Czy chciałabym mieć tak zawsze?

Zdecydowanie nie. Jednak takie dni też są mi potrzebne i dopiero teraz naprawdę potrafię je docenić.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s