Dzieckiem być kiedyś i dziś

person-915604_1920

 

Starzeję się chyba, bo z coraz większą tęsknotą wspominam.

Wspominam wiszenie na trzepaku głową w dół.

Wspominam bujanie się na metalowych huśtawkach, aż do podbitek.

Balonową gumę Donald i zbieranie obrazkowych komiksów. Układanie ich i trzymanie w pudełeczku niczym największego skarbu. Wąchanie papierków przesiąkniętych tym donaldowym zapachem.

Bieganie po zagajnikach i polu zboża.

Skakanie po stogach siana. Pokłute nogi od złotych słomek.

Wspominam granie w gumę przed blokiem. Kiedy do pary była tylko jedna koleżanka często zaczepiałyśmy ją jedną stroną o hydrant.

Pamiętam bieganie po ogródkach działkowych i szabrowanie. Truskawka, jedno jabłko, marchewka cała w piachu. Te emocje. Ta adrenalina.

Zabawę w podchody, bieganie między garażami.

Wspominam spanie w lato w namiocie przed blokiem, na trawniku, byle razem z koleżanką, byle była przygoda.

Wspominam wracanie ze szkoły podstawowej jako siedmiolatka z kluczem na zielonej sznurówce zawieszonym na szyi. Grzanie fasolki po bretońsku na największym gazie w naczyniu żaroodpornym, co poskutkowało pęknięciem tego naczynia i zalaniem całej kuchni…

Spędzanie całej trasy w „maluchu” na tylnej kanapie między fotelami rodziców. Bez pasów, fotelików, DVD, słuchawek, prowiantu i osłonki przeciwsłonecznej.

Czy dziś pozwala się dzieciom na takie rzeczy?

Patrzę na swoje dzieci, które przeze mnie, przez cywilizację, przez naszą przesadną czasem dbałość, przez wybujałą wyobraźnię, przez strach przed światem, pedofilami, zwyrodnialcami, oszołomami, przez za dużą świadomość wszystkiego… pozbawiane są tego.

Bawią się w salach zabaw obitych gąbkami.

Biegają po miękkich nawierzchniach nowoczesnych boisk.

Bajki mają dostępne bez ograniczeń, a nie tylko między 19.00 a 19.30…

Maja bajkowe torty urodzinowe, przebrania księżniczek i rycerzy – wszystko na wyciągnięcie ręki.

Pozbawione są tego luzu, pozbawione naszej wolności.

Pozbawione tej adrenaliny, tego szaleństwa.

Żałuję tego, ale też jako już rodzic boję się pozwolić na zbyt wiele. Niby ich chronię, ale czy nie krzywdzę?

Żyjemy w strachu przez bakteriami, wirusami. Wycieramy myte sto razy dziennie ręce ręcznikami papierowymi. Nie dajemy już sobie „gryza” kanapki z serem ani „łyka” herbaty z cukrem zrobionej do szkoły w małej butelce plastikowej.

Nie jemy rzeczy, które spadły na podłogę.

Wiemy za dużo i najlepiej.

Czy teraz jest fajniej?

Zależy.

Patrzę na tamte czasy z rozrzewnieniem, patrzę jak na jakąś prehistorię dinozaurów. Patrzę i żałuję, że to nie wróci.

Jednocześnie nie chcę żyć wspomnieniami i żalem, bo wiem, że teraz swoją świadomością, jaką mamy my – rodzice – możemy zrobić z dziećmi więcej.

Więcej rozmawiać, więcej nauczyć, więcej słuchać. Mimo że bywa, iż możemy mniej z dziećmi być, umiemy to nadrobić w jakości spędzonego czasu.

Jestem rozdarta.

Żałuję tego, co nie wróci, ale i się cieszę, że teraz moje dzieci mogą bardziej korzystać z bycia dzieckiem

Jednocześnie czuję w sobie wielką radość, że mogłam spędzić takie dzieciństwo, jakie spędziłam.

W czasach, kiedy było nam dane tak mało, we wspomnieniach i naszych głowach pozostało wrażenie, że było dużo i bogato.

 

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Dzieckiem być kiedyś i dziś

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s