Gazowe historie

mask-469217_1280

 

Są takie rzeczy, które w naszym mniemaniu mogą zdarzyć się wszystkim, tylko nie nam. Po prostu odcinamy myśli i jesteśmy wręcz pewni, że to niemożliwe, że nas to nie dotyczy. Jesteśmy za grzeczni, za normalni, za zwykli… Za poukładani, za policzeni. No po prostu to się nie może zdarzyć i koniec!

A jednak.

Wracam z dziećmi z przedszkola. Objuczona pierogami z pobliskiego barku i laptopem. Zmachana po pracy. Dzieci wbiegają do domu. Buty, czapki, kurtki, wszystko lata.

Krzyki, wrzaski.

Ja pierwszy, ja pierwsza.

Nie, ja. Nie, bo ja.

– Idziemy myć ręce! – mówię głośno.

Stado pędzących przez step zwierząt leci w kierunku łazienki. Szarpie się o mydło, pryska wodą, wyrywa ręcznik.

Przywykłam.

W drodze do łazienki spoglądam na programator od pieca. jakiś chłód przeszedł mi po plecach.

„AWARIA”

– O, nieee – myślę sobie. Cholera jasna, to się zawsze zdarza jak facet jest w delegacji.

Dobra, nie ma na co czekać. Na daną chwilę jedyny facet pod ręką to mój syn, jeszcze poczekam z radami technicznymi na jego n-te urodziny.

Wygrzebuję instrukcję pieca, sprawdzam kod błędu. Robię, jak każe książka.

No nie działa. Niestety. Trzy próby i dupa.

Stanęłam przez radą ostateczną płynąca z instrukcji „Skontaktuj się ze specjalistą”.

Szlag by to wszystko trafił. Pierogi zimne leżą na ladzie.

Dzieciakom wręczam po jabłku i herbacie. Włączam bajkę, aby były choć trochę cicho. Dzwonię do Pana Gazownika.

– Dzień dobry. Bo ja tu taką sprawę mam. Piec taki, kłopot taki – opisuję wszystko jak na spowiedzi. Mówię co się wyświetla, mówię co się nie świeci. Proszę, aby Pan do mnie przyjechał, bo przecież piec mi się zepsuł, a wieczory jeszcze zimne. I wody ciepłej nie będzie i humoru nie będzie. I męża nie ma – ale jak Boga kocham to nie była żadna prowokacja 😉

Facet słucha, pyta, odpowiada.

– Niech Pani poczeka… -mówi spokojnie uciszając mój słowotok.

– Ale na co? Niech mi Pan powie kiedy może Pan przyjechać.

– No niech Pani poczeeekaaa…

– Yyy… – nie rozumiem co on chce mi powiedzieć

– Niech Pani wyjdzie na dwór, do licznika – daje mi instrukcje

– Ja? Ale po co?

– No nich Pani pójdzie!

– Nooo dobrze… – wybiegam w kapciach na dwór. Mżawi. Nie obchodzi mnie to chwilowo. Zimno jak cholera, ale lecę. Dzieciaki zajęte sobą. Dzięki Bogu! Co ten facet każe mi sprawdzać – nie wiem. Nie znam się przecież. – Jestem przy liczniku! – mówię do Pana. Trzęsę się. Wilgoć przeszywa moje plecy, kulę się sama w sobie i spinam mięśnie.

– I co Pani widzi? – pyta mnie

– O matkoooo! – drę się na pół ulicy klęcząc przed skrzynką gazową.

– Co się stało? Co Pani widzi? – pyta ze spokojem jogina mój Pan Gazownik

Przecieram rękawem mokre od deszczu okrągłe szklane okienko…

– Nooo, nooo booo… Problem w tym, że ja nic nie widzę! Ja licznika nie widzę!- krzyczę do niego.

– Nooo!!! To dobrze. Tak myślałem kochana Pani. Pani piec jest dobry. Pani piec jest nawet bardzo dobry. Pani za rachunek nie zapłaciła i odcięli Pani gaz. I licznik zabrali. Wszystko jest dobrze, piec dobry. Niech się Pani nie martwi. Do widzenia.

Nie mogę po prostu uwierzyć w to co widzę, w to co słyszałam, w tę całą komiczno-tragiczną sytuację.

Wracam do domu żółwim tempem, cała w strugach deszczu. Chce mi się wyć, krzyczeć, płakać, a na końcu dopiero śmiać.

Wchodzę do domu. Patrzę na dzieci. Dziś zjedzą kanapki.

Człowek niby dorosły, niby poukładany, niby odpowiedzialny. Zawsze myślał, że gaz czy prąd odcinają tylko pijakom, patologicznym wariatom, degeneratom.

A tu proszę.

Witam w klubie.

 

 

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Gazowe historie

  1. Hehehehehehehehe 😉 😉 ;). No brawo, brawo ;). Witam w klubie ;). My zdążyliśmy chwycić panów od gazu za rękę ;). Właśnie nam chcieli zwinąć licznik ;). Zapłaciliśmy przelewem przy nich, to dali nam spokój. Mieliśmy większego fuksa hehe ;).

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s