Jedna drużyna

mom-1403724_1920

Ile z nas mając znikome doświadczenie z dziećmi, widząc na ulicy matkę z drącym się dzieckiem myślało „co ono tak się drze?”. Ile z nas myślało „ale ona ma wyciągnięte drechy i jaka zaniedbana”.  Ile z nas myślało „Ale ten dzieciak brudny i tego je niezdrową kajzerę”.

Obraz macierzyństwa to uśmiechnięta mama z czystym i grzecznym dzieckiem zajadającym chleb żytni z kiełkami z rzodkiewki.

Tak się myśli, że tak będzie.

Tak się myśli, jak się nie wie, że nie zawsze tak się uda.

Tak się myśli jak się nie ma dzieci.

Najłatwiej było oceniać siedząc na ciepłej posadzie w biurze z pomalowanymi paznokciami, z których lakier nie odpadał przez 4 dni, bo rzadko używało się zlewozmywaka w kuchni. Ja też idealizowałam świat. Sądziłam, że bajki są złe, że słodycze tylko po 18 roku życia. Że gry na komórce uda się ukryć i dzieci się o nich nie dowiedzą.

Najważniejsze czego nauczyłam się całkowicie nieświadomie, bezwiednie i samoistnie przez ostatnie lata to coś czego nie nauczyłaby mnie żadna praca, studia i żadne inne doświadczenie.

Nauczyłam się wyrozumiałości.

Głównie do innych matek.

Czuję z nimi jakąś więź, należymy do jednej drużyny, gramy do tej samej bramki.

Dlatego pocieszam uśmiechem, gdy wprowadzają drące się dziecko do przedszkola, bo wiem co czują. Współczuję gdy ich dziecko rozbije sok w sklepie, bo wiem, że to nie dlatego że ma ADHD, tylko dlatego że jest ciakwe świata i dotyka wszystko wokoło. Moje też kiedyś rozbiło ogórki kiszone i pamiętam wzrok sprzedawczyni na sobie z wyrazem „Trzeba było pilnować dziecko!”. Gdy dziecko jest oazą spokoju  i nieśmiałości mówię „Ale za to skupia się na książkach i ma inne talenty”. Gdy zaś ma mistrzowską kondycję i lata od świtu po zmierzch jak wściekłe, myślę „Ale za to realizuje się w sporcie”.

Wszystkie popełniamy błędy, nikt nas nie nauczył jak wychować człowieka. Spójrzmy na siebie z wyrozumiałością. Nie ocenjamy, spójrzmy z podziwem. Wszystkie wychowujemy na czuja, robimy to z dobroci, robimy czasem coś z bezsilności, a czasem z bezradności.

Jednak zawsze z miłości.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Jedna drużyna

  1. Pięknie napisane! I święta racja,dopiero jak same stajemy się mamami zderzamy się z rzeczywistością i zdajemy sobie sprawę, że mając dzieci czasem trudno jest zapanować nad aktualną sytuacją, która wcześnie z perspektywy bezdzietnej osoby wydawala się blaha i jak najbardziej do opanowania. Ja do tej wyrozumiałości dołożyłabym jeszcze zyskanie ogromnej odwagi i determinacji do załatwienia spraw dotyczących pociechy, czy to w urzędzie, placówce medycznej,sklepie czy komunikacji miejskiej. Wstępuje w nas taka moc, że niczym lwice jesteśmy w stanie załatwić wszystko ci potrzebne w danej chwili dla naszych dzieci,poczucie wstydu,które wcześniej towarzyszyło by nam zapewne gdzieś ulatuje…Pozdrowienia dla wszystkich Mam! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Swiru

    Ja bym dodał, że ojcowie też tak mają. Zastanawiam się nad tym ADHD. Gdybym wiedział, że to przez chorobę zbiło sok, to wspolczulbym nawet bardziej, bo nie ma perspektywy, ze dziecko z tego wyrośnie.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s