Porządki na pokaz

clutter-560701_1920

Ogólnie to się w głowie nie mieści jaki dzieci potrafią zrobić sajgon w domu. Sprzątasz dwie godziny, segregujesz, układasz, roznosisz po pokojach, zastanawiasz się gdzie co, jak, a tu nagle wpada szarańcza i kredki, ciastka, narzędzia plastikowe, kolorowanki i kolorowe koraliki na stół. Do tego jakieś puzzle i pionki do gry no i koniecznie poduszki na podłogę, bo na kanapie przeszkadzają i trzeba na czymś leżeć na dywanie. Okulary przeciwsłoneczne i latarki, bo nagle są „agentami” i tak wszystkim bawią się na raz, roznosząc to cholerstwo to tu, to tam.

Nie kontrolujesz już tej gmatwaniny i plącze Ci się przed oczami.

I kiedy przed ich snem (bo przecież nie swoim) powtarzasz średnio między sześć a dziewięćdziesiąt osiem razy „Posprzątajcie zabawki, proszę” widzisz, że udało im się przestawić dwie zabawki z jednego kąta w drugi, ale nigdy nie w ten gdzie powinny stać, po prostu machasz ręką i wyganiasz pędzące stonki pod prysznic.

I tak wokół umywalki między szczoteczkami do zębów znowu widzisz  siedem spinek, jedną bransoletkę, trzy gumki (żeby nie było – do włosów!) 🙂 i do tego plastikowy klucz francuski. Akcesoria do włosów zsypujesz jednym pociągnięciem ręki do szuflady, a synowi każesz zanieść owy klucz do swojego pokoju. Okazuje się jednak, w drodze dochodzenia, że to tata używał ten klucz do mieszania kolorowych kamyków w akwarium i to tata powinien go odnieść, bo tak podobno obiecał jak „pożyczał” klucz od swego syna.

Aha. Jest winny.

Liczysz ilość dzieci w domu.

Jeden, dwa. Jeden, dwa.  Trzy?

🙂

Norma.

 

Poszli spać.

Znosisz z salonu siedem kubków do picia i cztery talerze. Skarpetą zsuwasz okruchy po bułkach na kawałek pobazgranej kartki. Jest na tyle „w miarę”, że możesz paść na kanapę i wypić wieczorną herbatę. Pod warunkiem oczywiście, że nie spojrzysz w prawo, bo tam inna sterta (tym razem prasowania) zaprząta Twój umysł i jeszcze trochę garów w zlewie kwitnie.

Zasypiasz. Wtedy mniej myślenie boli.

Kolejnego dnia odbierasz dzieci z przedszkola z wielkimi naklejkami – gwiazdkami – na bluzkach.

– Wow! Cóz to za naklejki? – pytam.

– To za sprzątanie – odpowiada dumnie Lena

– ZAAA COOO? – pytam drukowanymi literami

– My je mamy za sprzątanie w saaali – krzyczy uradowany Tymek

– ???  – wytrzeszczam oczy z niedowierzania

Na to wszystko wchodzi Pani wychowawczyni i z uśmiechem tłumaczy:

– Pani tak pięknie nauczyła ich sprzątać, zawsze pomagają, naprawdę, świetnie. Tylko zazdrościć.

Nie-do-wie-rzam.

Uśmiecham się miło.

Potakuję.

Czy zabieram dziś do domu swoje dzieci?

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Porządki na pokaz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s