To bym daleko pojechała

petrol-stations-1275486_1920

Pożyczasz samochód od męża, pakujesz dziecko i jedziesz.  Zapinasz te wszystkie pasy, włączasz światła, aby tylko przestało pikać, krzyczeć, że czegoś wciąż brak i czegoś nie zrobiłaś. Już jesteś na trasie, ale w delikatnym niedoczasie. Wtem na stacyjce informacja:

Paliwa wystarczy ci na kilometrów: 0

Ja pierdziele, klnę w duchu tak, że szewc jest w stanie się ode mnie uczyć. Ubiję jak komara, uduszę normalnie bez rękawiczek. Patroszę flaki w myślach i już układam plan zemsty na kolejny dzień. Jak zaraz zadzwonię, jak puszczę wiązankę… Zagryzam zęby i jadę na stację paliw.

Wściekła wysiadam, wpakowuję wąż w bak i już mam nacisnąć uchwyt zwalniający paliwo, już zaraz w spokoju odjadę w wyznaczonym kierunku… kiedy to mój syn mówi:

– Mamo, a ty zawsze tankujesz zielone paliwo do swojego samochodu, a tata czarne, prawda? To dlaczego teraz do taty tankujesz zielone?

Patrzę na kolor rączki węża wsadzonego w bak, patrzę na syna, prowadzę wzrok wzdłuż węża do napisu na dystrybutorze. Nogi mi miękną.

Lśnienie.

 

Najmądrzejszy synu mój

Mądralino wspaniała

Liczybączku kochany

Wieżo z kości słoniowej

Urocza główko

Stolico mądrości

Przyczyno mojej radości

 

DZIĘKUJĘ!,

że nie zalałam diesla benzyną!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s