Spaghetti

spaghetti-1987454_1920

W ferworze codzienności wpadam zrąbana do domu. Targam za sobą siatkę z zakupami, laptopa, torebkę, pomięte zdjęcie Lewandowskiego wycięte z gazety oraz obrazek z do połowy pomalowaną wiewiórką z lekcji angielskiego. Targam kurtki, płyn do mycia szyb i rachunek za wodę.

Dzieciaki chórem drą się: „Jesteśmy głodni!”

Już w samochodzie trwały negocjacje co będą jeść. Kanapki nie, kiełbaski nie, jajka nie, tosty nie. Kurde ciśnienie mi rośnie jak to słyszę, bo zaraz okaże się, że będe lepić pierogi po godzinach…

Pada na spaghetti. Matko! Myślę sobie. Spaghetti niby robi sie szybko, ale o 17.00, po jedenastu godzinach od pobudki i przejechaniu około 60 kilometrów z i do pracy nic nie jest łatwe. Ale poczucie obowiązku nie pozwala mi im odmówić.

Zgodziłam się wbrew sobie. Dobra niech będzie. Po drodze kupiliśmy jeszcze kilka niezbędnych rzeczy do zamówienia dzieci. Jest tylko mięso z indyka, ok, biorę będzie spaghetti indykowe. Będzie git.

W pełnym makijażu, sukience, okularach przeciwsłonecznych na głowie i nogach bez kapci wpadam do kuchni. Nie mam czasu na przebieranie, każda minuta jest cenna, kiedy na nodze wiszą dwa wygłodniałe wilki. Zrozumie to każda mama… Czas wtedy biegnie niepostrzeżenie, a ja w sumie nie wiem czy robię obiad czy kolację…

Po 20 minutach pichcenia prawie na bezdechu danie gotowe, pachnie jakoś dziwnie ten indyk, całkiem inaczej niż moje standardowe spaghetti. Padam na twarz. Cieszę się że już siadamy przy stole. Uff.

Nakładam dzieciom, jemy. Widzę że kręca nosami. Mieszają w talerzach. Jęczą. Ręce mi opadają i nie mam już nawet siły na wykład jak oni mnie czasem wyprowadzają z równowagi i nie szanują mojej pracy, i że jestem zrąbana, rozjechana i rozczarowana… I że tak nie można, bo przecież  chcięli i mi przykro i wogóle.

– Mamo, wiesz co, jakoś dziwnie to smakuje, wiesz co, bo ja w sumie zjem sam suchy makaron – mówi córka, a papuga syn wykorzystując pozycję siostry jej wtóruje.

– Aha, sam suchy makaron – powtarzam sama do siebie w powietrze i liczę w myślach do nieskończoności, aby zaraz nie pogryźć ze złości stołu, deski do krojenia i ich uszu.

 

Też tak macie?

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Spaghetti

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s