Przyrożni sąsiedzi

cork-539972_1920

W pobliżu naszego domu jest sklep zwany przez nas „na rogu”.  Mydło, powidło, proszek do prania oraz pieczenia, lody, oślizgłe kiełbasy, słodyczy po sufit i co najważniejsze  – alkohole całego świata. Piwa z manufaktur, małpki w kieszeń, a nawet kiedyś widziałam plastikowe kielonki zazłotkowane od góry niczym jogurt, taki strzał na raz jak ktoś ma silny głód. Szał ciał.

Jak mam nóż na gardle i soli lub mąki brak w niedzielę o 19.45, to odważam się przekroczyć jego próg. Koło sklepu od zawsze stoją nasi pobliscy sąsiedzi, pijaczki, żule, jak tam ich zwał tak zwał. Czy wyjeżdżam z domu o 6 rano, bo chcę ominąć korki, czy wracam o 14, bo mam wolny dzień, czy jadę do dentysty na 20, czy też robię cokolwiek w jakiejkolwiek godzinie – oni tam są! Siedzą na krawężniku, piją nie wiem co, ale coś taniego i trzepiącego w łeb na pewno. Piją, siedzą, rozmawiają zamaszyście gestykulując, co najmniej  jakby omawiali przyczyny ocieplenia klimatu lub konsekwencje erozji gleb. Oni na pewno wiedzą wszystko o okolicy. Co, kto, kiedy i z kim. Jakby coś – do nich można walić jak w dym, ale trzeba wyczuć moment ich trzeźwości  – a to już raczej byłaby sztuka! Świątek piątek ubrani raczej tak samo, czy żar z nieba czy minus dwadzieścia  – sprane jeansy, jakby wyprasowane na kant, nie wiem, może zesztywniałe z brudu. Czasem jeden z nich ma podbite oko, przetrącony nos, pewnie biją się, piją i sikają też w swoim sosie…

I tak jeździmy koło nich dzień za dniem, tworzą oni nasze tło dnia codziennego. Czasem komentujemy: „znowu siedzą”, „za co oni piją”, bo szczerze to zastanawia mnie, że człowiek bez pracy, powiedzmy na jakiejś rencie czy zasiłku jest w stanie pić codziennie, jeść i jeszcze w miarę wyglądać, bo niektórzy z nich serio (gdyby ich odalkoholizować) wyglądają na w miarę zadbanych. Chwała za wytrwałość i współczucia dla ich żon, jeśli takie mają…

Jadąc z dziećmi w samochodzie one same czasem komentują ten widok moimi słowami:

– Zobacz mamo, oni znowu tu są i piją – mówią.

– No siedzą i siedzą, masakra jakaś. Na krawężniku, wilka dostaną! I ciągle piją to piwo. Ileż można. Dobrze że my mamy inne zajęcia i tak nie spędzamy czasu  – komentuję

– No ja też się cieszę – mówi Lena – ja bym nie chciała tak jak oni, to jest straszne tak pić piwo cały czas.

– Daj spokój, szkoda życia na takie atrakcje – dodaję

–  Właśnie. Ja bym mogła tylko siedzieć i jeść lody! – mówi Lena.

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s