Kiedy dzieci inspirują

books-1655783_1920

Jak się zostaje mamą, to ma się wrażenie że nakarmisz, napoisz, uśpisz i jesteś git bohaterka. W sumie na początku, jeśli dziecko nie drze się jak opętane z powodu skręcającej go kolki, to trochę tak jest. Zaspakajasz podstawowe potrzeby, przewijasz, całujesz, pobujasz wózek, zmiksujesz zupkę i poprzytulasz. Dziękuję. Odhaczone.

To, że jednocześnie jesteś praczką, prasowaczką, kucharką i pielęgniarką też nikogo nie dziwi.
Nikt nas, matek, nie uświadamia jednak wcześniej, że oprócz opieki i miłości (co jest naturalne), będziemy musiały jeszcze starać się odpowiadać na wszelkie możliwe pytania dotyczące wszechświata.
Dzieci widzą nas jako: „Matka Polka Wszechwiedząca”, więc każde pytanie zaczyna się od:

– Mamoooo, a jak to jest zrobione…

– Mamooo, a dlaczego…

I jeszcze dopóki to małe cudeńko ma trzy latka, to ogarniasz temat. Ale później jest już tylko pod górkę i bywa, że cholernie stromą.
No bo przecież nikt nie uczy Cię jak odpowiedzieć na milion pytań, które padają w ciągu dnia i z czasem są coraz bardziej zaawansowane i skomplikowane. Przecież ja nie skończyłam fizyki kwantowej, astronomii i historii sztuki. Nie douczałam się na kierunku pilot odrzutowców, konstruktor robotów i nurek głębinowy. Jestem słaba w garncarstwie i wcale nie bardziej mocna w botanice i ornitologii.
Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie sprawdzał w „guglu” odpowiedzi na pytanie, które padło ze strony dziecka. No przecież nie ma takiej mocy! Te małe gady potrafią mnie zaskoczyć i zagiąć z każdej kategorii! Jednocześnie często nie umiem im odpowiedzieć tylko „Nie wiem”, gdyż bywa, że ich pytania są tak inspirujące i ciekawe, że sama mam ochotę znać na nie odpowiedź (mimo że wcześniej nawet by mi to nie przyszło do głowy!)

Te wszystkie rzeczy związane z dinozaurami… No kurczę! Który je mięso, który trawę, jak wielkie maja zęby, który najszybciej biega i w których żyli erach.
Czy gdybym nie miała dzieci dowiedziałabym się kiedykolwiek że tyranozaur nigdy nie spotkał się z diplodokiem?
No chyba nie!

Te wszystkie kosmiczne sprawy, układy planet, konstelacje gwiazd, odległości, lata świetlne. I to, że Jowisz jest zbudowany prawie w całości z gazów i ma 67 księżyców. Czy ja to wiedziałam wcześniej?
No uwierzcie mi, że nie!

Czy ja wcześniej wiedziałam, że Cleo nazywa się Joanna Klepko i że Piorek Żyła waży 59 kilogramów?
No przyznaje się Wam, że absolutnie nie!

Czy słyszeliście, że na dnie mórz i oceanów leżą trzy miliony zatopionych statków, albo że walutą w Etiopii jest Birr? A to, że lody nie pochodzą z Włoch, tylko z Chin i że w USA sprzedają landrynki o smaku skoszonej trawy albo spoconych skarpet? (tego akurat nie musiałam wiedzieć, dzięki!)

Ile to człowiek musi się naszukać i naczytać, ile czasem musi przeanalizować hipotez, aby odpowiedzieć z sensem i prawdą. Przyznaję się, że przy wielu zagadnieniach sama bym nie wpadła, aby mącić sobie w głowie takimi ciekawostkami!

Jedna z gier planszowych o krajach świata zainspirowała moją córkę do wybrania sobie jej ulubionego kraju na świecie. Nie że Francja, bo wieża Eiffla. Nie że Włochy, bo pizza. A co???

Kiribati! Jakby mało krajów było wokół!

– Dlaczego Kiribati? – pytam

– A bo się fajnie nazywa i ma flagę z zachodzącym słońcem na tle morza – usłyszałam w odpowiedzi.

Ot! Proste! Ale gdzie to do diabła jest? Zakręciłam globusem i już wiem! (PS. Gdyby kogoś ciekawiło, a nie wiedział, to jest to archipelag wysp, hen, jeszcze za Australią 🙂 )

Jeśli więc jesteś mamą małego bączka i wydaje Ci się, że nauczysz go życia, będziesz opowiadać mądre historie i wszystko  mu wyjaśnisz, to wiedz, że Twoje własne dziecko może Cię bardzo zaskoczyć! Najprawdopodobniej właśnie dzięki niemu dowiesz się wielu fascynujących, czasem całkowicie niepotrzebnych, choć jakże pasjonujących rzeczy. Możliwe, że staniesz się ekspertem od kosmosu albo będziesz miała szeroką wiedzę o wzroście i wadze wszystkich skoczków narciarskich. To Twoje dziecko otworzy Ci oczy na rzeczy, o których nigdy wcześniej nie słyszałaś. To ono zainspiruje Cię i zaszokuje swoją kreatywnością i ciekawością świata nie raz i nie dwa.

No bo czyż nie jest interesujące „Dlaczego nie można dotknąć tęczy, skoro ją widać?” lub też „Dlaczego morze jest słone, a jezioro nie?”…

Jest! I to jak!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s