Idziemy na narty czyli krótka opowieść z przymrużeniem oka :)

snow-3048589_1920

 

Jak wspaniale kiedy na dworze mrozik, śnieżek i to cudne szczypanie w policzki.
I już się szykujesz na sporty zimowe, jak wspaniale jak radośnie z całą rodzinką poszusować.

Znacie to zawirowanie powietrza kiedy wspomnicie ubieranie dzieci na narty?
Ten pot, który leci po plecach i kręgosłup zgięty w pałąk, aby wszystko dopiąć i zapiąć na ostatni guzik?

Bielizna narciarska jest, skarpety po kolana naciągnięte, podkoszulek też nie zaszkodzi, byle upchać go w spodnie i nie świecić nerami na stoku niczym latarnia morska.
Jeszcze polar no i spodnie narciarskie. Koniecznie z szelkami, bo inaczej przecież dziecię zgubi majty na śniegu.
Zalewa Cię fala gorąca. Słońce Malediwów przy tym to stara jarzeniówka w wiejskiej przychodni zdrowia.
Liczysz do trzech, a bywa że do dziewięćdziesięciu sześciu żeby nie oszaleć.

Na koniec tylko komin, czapka czy też kominiarka, kurtka, zamek siup na górę, cieszysz się, że masz to za sobą i możesz wypchać dziecko z pokoju na śnieg.

W międzyczasie ubierasz siebie pakując krówki do kieszeni, bo spadek cukru na stoku może szkodzić, a wręcz doprowadzić do choroby wysokościowej.

Targasz się ze sprzętem pod stok, wypakowujesz, dźwigasz jak wielbłąd, kupujesz karnety, punkty, rozdzielasz karty, wpinasz je w rękawy.
Jeszcze tylko buty narciarskie i komplet.
Trzy zapięcia na but razy cztery buty, bo masz dwójkę dzieci, że też swoich już nie liczysz, bo tak się spociłaś, że w sumie mogłabyś zjeżdżać w japonkach.
Z kręgosłupem zgiętym jak embrion niczym niemowlak w łonie matki klęczysz nad butami dzieci.
Módlmy się, aby żadna skarpeta nie uciskała i niespodziewana sraczka nie nadeszła właśnie teraz, bo wtedy ucieknę stąd niczym struś pędziwiatr gubiąc swoje nogi i drobniaki z kieszeni.
Jeszcze tylko kask, który przecież zawsze ciśnie, więc musisz mówić głosem psychoterapeuty uspokajając swą pociechę i tłumacząc przewagę nie rozbitej głowy nad rozbitą.

Na koniec wciągasz rękawice, wręczasz narty, emocje stygną, nadchodzi zimowa sielanka i już chcesz odstawić dziecko w kolejkę do wyciągu narciarskiego, kiedy nagle słyszysz:

– Bo mi się jeszcze chce siku!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s