Szkoło wróć!

hourglass-1875812_1920

Kolejny tydzień czas start.
Poniedziałek zaczął się z przytupem. Wszystkie gógle i zómy trzeba było podłączyć w tym samym momencie, a tu zonk. Jak jest wizja, to nie ma głosu, jak jest głos, nie ma wizji. Poranny nerw koło 9 rano spowodował, że musiałam opuścić dom i odetchnąć porannym, rześkim powietrzem. W przeciwnym wypadku zbiłabym trzy talerze, a szkoda, bo teraz jedzenie to jedna z podstawowych czynności, którą wykonuję. Kiedy już udało się zrobić wszystkie lekcje online, zabraliśmy się do offline. I tak jak klasę pierwszą okazuje się, że mam w małym palcu, tak przy klasie drugiej już się zgarbiłam. Niestety przewodnika górskiego ze mnie nie będzie, gdyż piętrowy układ roślinności górskiej już musiałam przestudiować na własną rękę, aby później temat wyłożyć. Potem było tylko gorzej, bo ni cholery nie wiedziałam jakimi szczytami dostać się z Kasprowego na Rysy. Upociłam się przy tym i utwierdziłam w przekonaniu, że ja jednak bardziej kocham morze. Życie na froncie tabliczki mnożenia nabiera rozpędu. 4×9 najczęściej już wynosi 36, a 8×3 to zwykle 24, zdarza się jednak że 45:5 to 10. Walka trwa. Nie odpuszczam. Niestety córka też nie, co sprawy nie ułatwia.
Okazało się też, że można zwiedzać muzeum online, co dziecko me poczyniło. Obrazy Mistrza Jana ma Lena w małym palcu. Uradowana zwiedzaniem z przewodnikiem oznajmiła mi, że Matejko „Bitwę pod Grunwaldem” malował 6 lat, na co syn skiwtował:

– Matko, 6 lat jeden obraz? Naprawdę musiał mieć świra na tym punkcie! Lubił malować bardziej niż ja liczyć! Wariat!

Z ciekawostek jeszcze oznajmiła mi, że swój autoportret Jan Matejko namalował na rok przed umarciem. W związku z tym, iż zrozumiałam przekaz nawet jej nie poprawiałam. Świat ma bowiem większe problemy niż język polski i jego zawiłości.

W związku z coraz lepszą pogodą syn wyrabia a’normalne ilości kroków w ogrodzie. Wczoraj cyknął ponad 18 kilometrów, co według jego zegarka równe było 37 000 kroków. Ja tyle robię przez całe wakacje. Bije też rekordy skakania na skakance. Już nikt z rodziny nawet nie próbuje być lepszym. W ramach zadania domowego musiał napisać kilka zdań z wyrazami, które mają w sobie głoskę „sz”. I jak zdaniem „Szkoda, że nie chodzę do szkoły” bardzo mnie rozczulił, to już pozostawiło do myślenia „Mysz wlazła mi do pokoju”. W sumie dziwić mnie to nie powinno, bo przy jego systemie sprzątania prędzej czy później to się ziści.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s