Gdzie jest wiosna?

Nie lubię śniegu w mieście. Lubię obrazki z gór, rzucanie się na biały puch, kiedy jestem ubrana jak Eskimos, opatulona i zakapturzona. W mieście – nie, dzięki. Przeszkadza mi brodzenie w błocie, sól na butach i zasyfiony samochód. Przeszkadza mi łażenie po nieodśnieżonych chodnikach i zabłocone buty. I tak kiedy popołudniem napadało nowego śniegu chwyciłam za łopatę i jeszcze przed powrotem Pana domu z pracy machałam jak szalona, żeby podjazd był w miarę ogarnięty, żebym sobie lakierków nie ubrudziła idąc z domu do samochodu. Żeby brama się ładnie otwierała i nie robiła za pług śnieżny. Żeby kurier mógł dojść pod dom nie rzucając mięsem pod nosem. Nawachlowałam się, naprzerzucałam, dokopałam do kostki brukowej, upociłam. Zadowolona i styrana wracam do domu.

Wraca z pracy pan domu, nawet nie zauważywszy, że podjazd ogarnięty i mówi:

– Kurdę, widziałem po drodze, że facet odśnieżał koło domu. Bezsens! Prognoza mówi, że jutro ma być odwilż i deszcz więc wszystko spłynie. Dobrze, że sprawdziłem i się nie urobiłem jak frajer.

…Serio?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s